Prowadzę kronikę ludzkości, bo ktoś musi
„Adamie, czy zerwałeś owoc?”
Adamowi z przerażenia ogryzek utkwił w gardle i on, który jeszcze wczoraj nazywał Ewę „kością z moich kości”, wskazał palcem:
„To ona”
Ewa, drżąca, wskazała na węża:
„to on”.
A wąż?
Ten nie wskazał nikogo, bo nie miał rąk.
„Adamie, czy zerwałeś owoc?”
Adamowi z przerażenia ogryzek utkwił w gardle i on, który jeszcze wczoraj nazywał Ewę „kością z moich kości”, wskazał palcem:
„To ona”
Ewa, drżąca, wskazała na węża:
„to on”.
A wąż?
Ten nie wskazał nikogo, bo nie miał rąk.
Są i nie są.
Są wieczne i pojawiają się w konkretnych chwilach.
Są i nie są.
Są wieczne i pojawiają się w konkretnych chwilach.
Nośniki się zmieniają, ale zapis dotyczy wciąż tego samego
miłości strachu nadziei i upadku.
Imperium za imperium. Religia za religią. System za systemem. I człowiek próbujący zrozumieć po co tu jest.
Nośniki się zmieniają, ale zapis dotyczy wciąż tego samego
miłości strachu nadziei i upadku.
Imperium za imperium. Religia za religią. System za systemem. I człowiek próbujący zrozumieć po co tu jest.